Wywiady
Drukarnia Lotos Poligrafia to arkuszowa drukarnia offsetowa i introligatornia. Od lat oferuje usługi poligraficzne z zakresu przygotowania do druku, samego druku i prac introligatorskich. Prowadzi także działalność wytwórczą, handlową i usługową w zakresie poligrafii. O nowej inwestycji w maszynę manroland, zmianach rynku, gospodarce i ludziach rozmawiamy z Edwardem Dreszerem, właścicielem drukarni.
Wywiad ukazał się pod następującym tytułem...
LOTOS WYBRAŁ Maybacha
Red: Jeżeli maszyny Heidelberga są porównywane do Mercedesa, to jak określić zmianę Heidelberga na manroland?
ED: To proste, wszystkim znana jest wysoka jakość maszyn z Heidelberga. My jednak zdecydowaliśmy się na zmianę w inny, wyższy segment maszyn. Naszą inwestycję możemy więc śmiało określić, jako zamianę Mercedesa na Maybacha.
Red: Zakupiliście ROLAND 505 0B LV Hi Print, jaki był powód inwestycji?
ED: Drukarnia, która myśli o rozwoju, musi pamiętać o wymianie sprzętu. Oczywiście nie chodzi w gruncie rzeczy o pozbywanie się sprzętu starego, to absolutnie zrozumiałe. Chodzi głównie o zapewnienie produktywności, a co za tym idzie większego zysku przedsiębiorstwa. Często koledzy po fachu zapominają o inwestowaniu w park maszynowy, nie zmieniają mniej wydajnych maszyn i urządzeń na bardziej efektywne. Dla nas to proces nieustanny. Podjęcie decyzji o kolejnej inwestycji to krok do zwiększenia naszej mobilności w obsłudze klienta. Prawdą jest też, że przy podejmowaniu decyzji o zakupie nie sugerowałem się tylko i wyłącznie ceną. Lotos Poligrafia ma to szczęście, że zatrudnia kilkanaście osób, które zakończyły naukę na wyższej uczelni poligraficznej, posiadając jednocześnie poza kierunkowym wykształceniem, również niezbędną wiedzę praktyczną, dlatego decyzja o inwestycji był pracą zespołową. Choć ścierały się różne poglądy, i każdy posiadał swoją wizję, to pod uwagę wzięliśmy nie tylko wyposażenie maszyny, ale także jej możliwości produkcyjne, czy dostępność serwisu. Ceny rozważanych urządzeń również były zbliżone, może za wyjątkiem jednej oferty. Na końcu jednak wybraliśmy maszynę offsetową, która w naszym mniemaniu jest właśnie przesiadką z Mercedesa do Maybacha.
Red: Dlaczego to urządzenie, co was przekonało?
ED: ROLAND 500 obsługujący maksymalny format arkusza 530 x 740 mm, przystosowany do druku na podłożach o grubości 0,04 - 1 mm z maksymalną prędkością 18 000 arkuszy/h. Maszyna wyposażona jest między innymi w system Quick Change Surface do szybkiej wymiany farby i łatwego mycia kałamarzy, w systemy Non Stop na nakładaniu i wykładaniu, czy system Quick Change Wash do szybkiego mycia zespołów farbowych. Dodatkowo pulpit sterujący maszyny posiada rozbudowane funkcje, takie jak optymalizacja ustawień farbowych przy pracach o małych elementach kolorystycznych, automatyczne uruchamianie sekwencji operacji na maszynie przy zmianie zlecenia, czy zapamiętywanie ważnych komunikatów diagnostycznych z ostatnich 6 miesięcy. Dodatkowo zainwestowaliśmy w zdalną diagnostykę stanu maszyny Telepresence.
Red: Jednak inwestuje Pan nie tylko w sprzęt?
ED: Bez dobrych ludzi na odpowiednich stanowiskach nie działał będzie nawet najlepszy na rynku sprzęt. Obie te sfery funkcjonowania przedsiębiorstwa muszą się uzupełniać. Wydaje mi się, że pod względem pracowników nasz zakład jest mocno wyjątkowy w skali kraju.
Red: Co ma Pan na myśli?
ED: Znaczna większość personelu, bo około 90%, posiada wykształcenie poligraficzne. Przy założeniu, że obecnie zatrudniamy średnio 100 osób skala naszej wiedzy branżowej jest ogromna. Uwzględnić należy również prawie ćwierć wieku naszej działalności. Chyba wszyscy, który towarzyszyli i towarzyszą nam przez ten czas bardzo się rozwinęli i stanowią prawdziwych profesjonalistów wykonujących swoją prace z pasją, ale nie zapominając jednocześnie o dążeniu do perfekcji. To cecha, która chyba nas wszystkich łączy.
Red: Na pewno przyczyni się do tego nowy zakup, ale co poza urządzeniami zmieniło się na przestrzeni waszej 23 letniej działalności?
ED: To właśnie przede wszystkim kadra. Obecnie 12 osób, to dyplomowani inżynierowie poligrafii. Generalnie około 20 pracowników posiada wyższe wykształcenie. Wcześniej stosunek ten był o wiele mniejszy, a co za tym idzie prawdziwych specjalistów było niewielu, ludzi posiadających odpowiednie wykształcenie i duże doświadczenie. To wynik rozwoju branży. Wcześniej nie wszyscy pracownicy musieli posiadać specjalistyczną wiedzę. Dziś w dobie informatyzacji, coraz bardziej złożonych technologii i procesów ich obsługa wymaga nie tylko siły fizycznej, ale przede wszystkich długoletniej praktyki i umiejętności zdobytych podczas studiów wyższych.
Red: Dobrze, że Pan o tym mówi ponieważ od dawna wiadomo, że angażujecie się również w rozwój studentów i samych uczelni poligraficznych w kraju.
ED: Współpracujemy z trzema szkołami, w tym z warszawskim zespołem Szkół Poligraficznych. W zeszłym roku przyjęliśmy również paroosobową grupę studentów z Politechniki Warszawskiej. Rok w rok podejmujemy kilkunastu uczniów na praktyki zawodowe. Wydaje mi się, że istniejące drukarnie muszą aktywizować i pomagać młodzieży, która chce pracować w naszej branży. Koniecznego doświadczenia nie zdobędą oni w murach szkoły, muszą poczuć klimat zakładu, zaznajomić się z urządzeniami, poznać je i nauczyć się nimi odpowiednio posługiwać.
Red: Nie obawia się pan o swoje urządzenia, młodzież bywa przecież różna?
ED: Właściwie nie. Do tej pory udało się obyć bez jakiś znacznych incydentów. Zdaje się, że uczniowie i studenci, który u nas praktykują, doceniają daną im możliwość. Posiadają przy tym bardzo dużą wiedzę na temat poligrafii, łatwo są w stanie nabytą w szkole teorie przełożyć na praktyczne działanie u nas. To właściwie jedna z nielicznych sytuacji, kiedy bezpośrednio stykają się z najnowocześniejszymi urządzeniami, na które ich uczelnie nie mogą sobie niestety pozwolić. Wracając do pytania, do każdego z praktykantów oddelegowujemy naszego pracownika, który staje się jego opiekunem. To on jest odpowiedzialny za stopniowe przekazywanie wiedzy i wdrażanie obsługi samych maszyn oraz bieżący nadzór nad postępami ucznia. Dokładamy wszelkich starań, aby praktykanci podczas krótkiego pobytu u nas nauczyli się maksymalnie wiele, by po ukończeniu studiów posiadali możliwie najlepszą wiedzę.
RED : Znane jest Pana zaangażowanie w pracach PID jako przewodniczącego komisji d/s kształcenia przyszłych poligrafów. Jak Pan ocenia sytuację w tym temacie ?
ED: To bardzo złożony problem, zacznijmy od tego, że w Polsce przybyło kilkaset nowych uczelni. Wiele osób które je ukończyło przeżywa frustrację. Otrzymując tytuł magistra szybko przekonują się, że znalezienie pracy wcale nie jest takie łatwe, mają z tym problem. Z drugiej strony likwiduje się np. Wojskową Akademię Medyczną w Łodzi , degraduje się najbardziej zasłużoną szkołę do kształcenia inżynierów poligrafów IP PW do Zakładu Technologii Poligraficznych. Nie bez powodu przytoczyłem właśnie te dwa przykłady. W listopadzie byłem we Lwowie i przekonałem się jak wielką wagę państwo ukraińskie przykłada do kształcenia na uczelniach wyższych.
RED: To znaczy?
ED: Ograniczę się do Ukraińskiej Akademii Drukarskiej. Poza wprowadzonym programem, który jest na europejskim poziomie, zainwestowano ogromne pieniądze w sprzęt dydaktyczny oraz chociażby kompletne ciągi technologiczne złożone z maszyn do produkcji. Polskie uczelnie mogą jedynie marzyć o tak doskonale wyposażonych placówkach. U nas poza pieniędzmi brakuje dodatkowo przekonania, że inwestycja w szkolnictwo przekłada się bezpośrednio na zwielokrotniony poziom późniejszego zysku. Jeśli chodzi natomiast o działania PID, to sukcesem jest utworzenie nowej specjalizacji technika cyfrowych procesów graficznych. Zawód ten wyodrębniono dotychczas jedynie w ośmiu krajach UE. Ukłony należą się grupie wspaniałych i zaangażowanych ludzi, chociażby doktorom inżynierom Jerzemu Hoppe, Tomaszowi Dąbrowie, Janowi Kowalczykowi oraz Leszkowi Markowskiemu. To dzięki ich uporowi i determinacji w Technikum Poligraficznym na ul Stawki 14 zainstalowano 6-agregatowy symulator maszyny offsetowej za 7.5 tys. Euro. Dla porównani potrzeb, Lwowska placówka wyposażona jest poza tym w symulator maszyny flexo i maszyny gazetowej za 95 tys. Euro. Skoro dzięki zamknięciu WAM w Łodzi zmuszeni jesteśmy korzystać z pracy lekarzy ukraińskich delegowanych w naszym imieniu do Afganistanu, łatwo wyobrazić sobie czym grozi dalsza degradacja IP PW. Zaowocuje ona sprowadzaniem inżynierów poligrafów z zagranicy i oby tylko ze Lwowa, gdzie absolwenci poza wiedzą i sprawnością wychowani są we wspólnej kulturze, a wielu z nich ma polskie korzenie i często płynnie posługuje się 5, 8 językami.
RED: Takich problemów jest więcej.
ED: Ostatnio byłem na inauguracji akcji Republika Książki, gdzie Rada Miasta poinformowała, że budżet Warszawy przeznaczony na kultury w tym roku wyniesie jedynie 72 mln PLN, a to ponad dwadzieścia milionów złotych mniej niż w roku 2010. Paradoksem jest, że ta sama rada zadecydowała o przekazaniu gigantycznej kwoty 500 milionów złotych na budowę stadionu Legii, podczas gdy 800m dalej trwają prace nad stutysięcznym Stadionem Dziesięciolecia. To wszystko dzieje się w Polsce, kraju gdzie ponad 50 % mieszkańców nie czyta rocznie nawet jednej książki.
Red: Ok., może teraz na chwile zajmiemy się rynkiem. Jakieś zmiany?
ED: Coraz bardziej liczy się szybkość realizacji zlecenia, szczególnie w przypadku czasopism. Ma to związek ze zmieniającym się ich rynkiem. Teraz, aby klient był zadowolony czas produkcji gotowego do dystrybucji wydawnictwa wynosić musi 2 dni, my ten warunek spełniamy. W przypadku coraz większej ilości magazynów wykorzystywany jest druk cyfrowy. Dzieje się tak ponieważ liczba wydawnictw branżowych nieprzerwanie rośnie. Zmniejszają się za to nakłady gazet i magazynów, które do tej pory zamawiały najwięcej. Odbiorcy coraz częściej wybierają czasopisma branżowe, dobrane do profilu ich zainteresowań lub biznesu jaki prowadzą, teraz wszyscy chcą mieć coś własnego.
Red: A wydawnictwa elektroniczne?
ED: Tu jestem spokojny. Ok., jest to ciekawe rozwiązanie, ale wydaje mi się , że jeszcze długo nie wyprze tradycyjnych gazet. Prasa elektroniczna może stanowić substytut jedynie podczas braku dostępności tradycyjnego formatu. Ma to bardzo prozaiczną przyczynę, otóż jesteśmy po prostu zmęczeni wielogodzinnym obcowaniem z komputerami lub analogicznymi urządzeniami. Po całym dniu pracy oczy są wykończone i najnormalniej w świecie nie mamy ochoty ich dodatkowo przeciążać, dlatego sięgamy po papier.
Red: Ostatnio drużyna Lotosu zdobyła mistrzostwo Polski Poligrafów w halowej piłce nożnej na turnieju w Krakowie. Jakie ma Pan wejrzenie w sprawy związane z piłką nożną?
ED: Otóż sukces ten to wyłączna zasługa załogi, ponieważ inicjatywa wyjazdu na turniej padła z ich strony. Do turnieju podeszli mądrze, taktycznie i z dużą determinacją. Myślę, że co najmniej 3-4 zespoły dysponowały większym niż my potencjałem, chociażby z racji liczebności załogi, ale piłka jest okrągła, więc tym większa radość.
Red: A na koniec Mistrzostwa 2012, czy może Pan kogoś z drużyny Lotosu polecić trenerowi Smudzie?
ED: Mogę z przekonaniem polecić 6 graczy, lecz na poważnie to Smuda jest dobrym trenerem, ale nawet w połowie nie ma takiego wyboru jak Kazimierz Górski. Również poważnie zwątpienie i niesmak budzi, nie tylko we mnie, budowa Stadionu Narodowego na terenie stadionu 10-lecia. Ten stadion powinien powstać w Chorzowie z trzech przyczyn. Po pierwsze nie dotyka się miejsc, które są cmentarzem. Każdy, kto nie jest warszawiakiem od wczoraj wie, co zawiera ziemia wywożona z drugiej strony Wisły na budowę stadionu 10-Lecia. Po drugie po mistrzostwach obiekt nie będzie wykorzystany ze względu na brak odpowiedniej infrastruktury oraz liczby ludności, która w Chorzowie i okolicach jest wielomilionowa (może podzielić los dwóch rozebranych stadionów w Portugalii, które wybudowano na mistrzostwa w 2004 r). Po trzecie najważniejsze należy wiązać Śląsk z resztą kraju, bo obym był złym prorokiem, dożyjemy kolejnego plebiscytu.
Red: A może na koniec coś optymistycznego?
ED: Tak. Wierzę, że nasz naród potrafi myśleć.
Wyzwania 2012 - Zing
Miniony rok w polskiej poligrafii zakończył się, można powiedzieć, nie najgorszym wynikiem na tle krajów Europy Zachodniej. Mam na myśli zwłaszcza…
Wyzwania 2012 - Konica Minolta Business Solutions Polska
Wyzwania dla przemysłu poligraficznego nie są mniejsze niż dla całej gospodarki, w szczególności, gdy obserwujemy klientów migrujących z papierowego…
Wyzwania 2012 - Infosystems SA
Rok 2012 będzie dla polskiej poligrafii z pewnością rokiem wielu ambitnych i rozwojowych wyzwań. Nie tylko z racji zmieniającej się sytuacji gospodarczej,…
Wyzwania 2012 - DKS
Na początku roku spora grupa poligrafów zgodnie zadaje sobie pytanie: czy, i na ile zmieni się obraz poligrafii po majowych targach drupa. Oczekujemy,…
Wyzwania 2012 - Black Point
Dla udziałowców alternatywnego rynku materiałów eksploatacyjnych do druku rok 2012, podobnie jak miniony, może okazać się sporym wyzwaniem. Cały…
Wyzwania 2012 - Antalis & Map
W nadchodzącym czasie polskiej poligrafii z pewnością nie zabraknie wyzwań, gdyż cała nasza gospodarka weszła w nowy rok z bagażem poważnych…
1 USD: 3,4460 | 1 EUR: 4,3576 | 1CHF: 3,6285
Poradnik: Trudności w arkuszowym drukowaniu offsetowym
Pozycja ta pomyślana została jako pomoc przy rozwiązywaniu najczęściej występujących problemów w drukowaniu. Poradnik, napisany w prosty i maksymalnie…
Podziel się ze znajomymi: